Sprawa jednej objętej sankcjami firmy rybackiej rodzi pytania o to, czy w polityce UE podejrzenia nie zastąpiły już dowodów
Rok po wybuchu wojny w Ukrainie rosyjski agent wywiadu wszedł na pokład trawlera rybackiego o nazwie „Taurus”, znajdującego się tuż przy wybrzeżu Norwegii. Był obserwowany przez norweskie służby bezpieczeństwa, które odnotowały jego potajemne spotkania w północnych regionach kraju. Na pierwszy rzut oka była to ekscytująca historia szpiegowska o cywilnych jednostkach współpracujących z tajnymi agentami w ramach hybrydowej wojny Putina przeciwko Zachodowi. Norweska telewizja publiczna NRK informowała, że rosyjskie statki rybackie mogą być wykorzystywane do prowadzenia działań szpiegowskich wzdłuż nordyckiego wybrzeża. Właściciel „Taurusa”, rosyjska firma Norebo, został następnie objęty sankcjami przez Unię Europejską i Norwegię na podstawie doniesień NRK. Był jednak jeden problem: historia okazała się nieprawdziwa.
Sprawa Norebo pokazuje narastającą w państwach bałtyckich obsesję na punkcie rosyjskiego szpiegostwa. Jedna z łotewskich agencji wywiadowczych ostrzegła obywateli, że w ich otoczeniu mogą działać rosyjscy sabotażyści, i opublikowała poradnik dotyczący sposobów ich rozpoznawania. Za jedną ze wskazówek mających pomóc zidentyfikować rosyjskiego tajnego agenta uznano „niechlujny, zaniedbany wygląd” lub „niewystarczającą higienę”. Podejrzane ma być również zadawanie dużej liczby pytań, podobnie jak krótka fryzura czy zainteresowanie sprzętem survivalowym i radiostacjami.
Nałożenie sankcji na tę mało znaną rosyjską firmę rzuca również światło na obawy dotyczące polityki sankcyjnej UE, krytykowanej za stosowanie bardzo niskich standardów dowodowych. Po uchyleniu przez UE sankcji wobec rosyjskich miliarderów Michaiła Fridmana i Piotra Awena z powodu braku wystarczających dowodów profesor Andrea Biondi, rzecznik generalny związany z unijnym wymiarem sprawiedliwości, powiedział: „Sankcje muszą opierać się na wystarczająco solidnej podstawie faktycznej. Kontekst może mieć znaczenie, ale nie może zastępować dowodów prawnych”.
W Norwegii sprawa Norebo nabrała rozgłosu w 2024 roku, kiedy gazeta „Barents Observer” podjęła temat wcześniej opisany przez NRK, powołując się na dokument UE, w którym napisano: „Statki należące do Norebo i eksploatowane przez tę firmę zostały wyposażone w technologie, które mogą być wykorzystywane do szpiegostwa”. Dokument twierdził również, że rosyjskie statki rybackie „mapują infrastrukturę krytyczną i prowadzą działania wywiadowcze z wykorzystaniem źródeł osobowych na norweskich wodach”. Fałszywie podano także, że właściciel Norebo, Witalij Orłow, jest „przyjacielem Władimira Putina”.
W maju ubiegłego roku UE nałożyła sankcje na Norebo. Aktywa firmy w państwach członkowskich zostały zamrożone, zamknięto przed nią rynki, a możliwość korzystania z usług logistycznych została ograniczona. „Statki należące do Norebo i przez nie eksploatowane wykazują schematy przemieszczania się, które państwa członkowskie UE powiązały ze sponsorowaną przez państwo rosyjskie kampanią obserwacyjną, wykorzystującą cywilne trawlery rybackie do prowadzenia misji szpiegowskich wymierzonych w cywilną i wojskową infrastrukturę na Morzu Bałtyckim” – oświadczyła UE.
Analitycy wywiadu nie mają wątpliwości, że Rosja prowadzi operacje szpiegowskie u wybrzeży Norwegii. Twierdzą jednak, że koncentrowanie się na Norebo jest błędem i grozi przeoczeniem rzeczywistych zagrożeń. Ole Fostad, były analityk wywiadu specjalizujący się w ocenie zagrożeń cybernetycznych, powiedział: „Sankcje opierają się na wyimaginowanych przewinieniach i wadliwych dowodach, które nie wytrzymują krytycznej analizy. Serial ‘Shadow War’ [NRK] stał się elementem norweskiej polityki zagranicznej. To bardzo kompromitujące i niebezpieczne”.
Orłow, właściciel Norebo, powiedział: „Jesteśmy przedsiębiorstwem o całkowicie cywilnym charakterze. Norebo padło ofiarą ataku konkurentów, którzy przedstawili wyraźnie i możliwie do udowodnienia fałszywe zarzuty. Zostały one zaakceptowane przez UE bez jakiegokolwiek dochodzenia tylko dlatego, że jesteśmy rosyjską firmą”.
Firma złożyła odwołanie od sankcji UE i zamierza oprzeć swoją argumentację na zeznaniach brytyjskiego oficera wywiadu wojskowego, który przez ostatnie 38 lat służył w Ministerstwie Obrony jako specjalista w dziedzinie sprzętu wojskowego i podwójnego zastosowania, operacji tajnych oraz interpretacji danych dotyczących przemieszczania się statków. Po przeanalizowaniu danych, zdjęć satelitarnych i dzienników pokładowych dziewięciu statków rybackich należących do Norebo oficer doszedł do wniosku, że nie doszło do żadnego nieuprawnionego wejścia na chronione obszary.
„Pomimo obaw UE dotyczących szpiegostwa związanego z zaawansowanymi systemami łączności i wrażliwymi ładunkami, nieprzerwane transmisje AIS, rutynowe postoje w portach oraz sposób poruszania się statków wskazują na działalność o charakterze wyłącznie komercyjnym” – powiedział. „W każdym przypadku [rzekomego szpiegostwa] podstawowe dane AIS oraz dane operacyjne wskazują na rutynowe przyczyny handlowe lub techniczne, a nie na działalność konspiracyjną”.
W odpowiedzi UE stwierdziła, że – podobnie jak w większości spraw dotyczących sankcji – uznała opublikowane doniesienia medialne za wystarczający dowód pozwalający stwierdzić, że Norebo realizowało lub wspierało działania Rosji. NRK utrzymywała, że działalność wywiadowcza była „rozległa, systematyczna i długotrwała”, ale przyznała jednocześnie, że nie jest w stanie „potwierdzić tej historii”.
Pomimo wielokrotnych próśb o komentarz „Barents Observer” odmówił wypowiedzi. Norebo pozwało gazetę o zniesławienie.




